Wiera i modlitwa nauczyły mnie wiele,
zrozumiałam też, że nigdy nie należy potępiać ludzi, jeśli mówią,
że wierzą w Boga.
„Wierzący a nie praktykujący” – znana kwestia, która jest wyszydzana przez babcie.
Ale nikt z nas nie wie, co tak na prawdę druga osoba ma w sercu.
Kościół nie polega na tym, by komuś ubliżać i go linczować, wiara w jednego Boga powinna rodzić wsparcie dla bliźnich – nie ważne na jakim ‚etapie’ wiary jesteśmy – ważne jest by ciągnąć siebie w górę i dawać innym to, co w nas najlepsze 😉

Pogodnej niedzieli

A.

I wiecie co… kocham ten dzień,kocham te moje pare kilo za dużo i to czego,jeszcze niedawno nie moglam w sobie zdzierżyć. I uwielbiam maj. Z Bogiem nie może być inaczej,jest tylko idealnie ! Jestem najszęśliwsza na świecie ! 😊

Zostaw przeszłość w przeszłości

Są sprawy, które musimy zostawić w przeszłości,
czasami za czymś tęsknimy, ale należy nam pozostać świadomym, że rozgrzebywanie nie przynosi nic dobrego, oprócz możliwie jeszcze większego bólu.
Takie chwile na „odgrzanie przeszłości” przynosi ze sobą wieczór.
Czasami wydaje mi się, jakbyśmy nie myśleli trzeźwo pozostając sam na sam,
w tej wieczornej ciszy z naszymi wewnętrznymi cieniami wspomnień.
Zdarza się nam rozpamiętywać wczorajszy dzień, miesiąc, rok czy kilka lat.
Zdarza się nam rozpamiętywać chwile, takie ułamki sekund, pozornie nic nieznaczące dla wszechświata, a jednak.. I tak na prawdę nikt z nas tego nie wypowiada na głos, a każdy doskonale zna ten moment,ten wieczorny podszept,który zachowujemy we własnej nieskończonej tajemnicy.
Przecież składamy się z całej naszej przeszłości i z najdrobniejszego kroku, najdrobniejszej decyzji, aż po te najbardziej istotne.
Wiec nigdy nie należy nam „źle” rozpamiętywać,żałować,
bo przeszłość nas ukształtowała takimi, jak dzisiaj jesteśmy – pięknymi ludźmi.
Każdy na swój sposób, ale każdy, kto żyje dla innych, jest dla innych najcenniejszym skarbem.
Dlatego nie cofaj sie wstecz,nie zatrzymuj,tam,gdzie Cie juz nie ma. Zostaw przyszłość w przeszłości a teraz twórz piękne dziś 😉

PS.Polecam ogromnie piękną książkę, która właśnie kończę czytać –
„Będziesz tam ?” – Guillaume Musso

„Wszystko, co ma się zdarzyć, zdarzy się, mimo wysiłków podjętych, by się nie zdarzyło. Wszystko, co ma się nie zdarzyć, nie zdarzy się, mimo wysiłków podjętych, by się zdarzyło”

Ramana Maharshi

„Przechodzimy przez teraźniejszość z zawiązanymi oczami (…)
Dopiero później, kiedy zdejmiemy opaskę i spojrzymy w przeszłość,
rozumiemy to, co przeżyliśmy.”

Milian Kundera
(Cytat został zapożyczony z książki Guillaume Musso – „Będziesz tam ?” str. 175)

Chyli się ku wieczorowi

Zapada wieczór… w jakim jesteś teraz nastroju ?
Przeładowany pracą ? Zdenerwowany ? Zupełnie wyciszony ?
Zatrzymaj się na chwilę przed snem, jeśli pokłóciłeś się z domownikami, wyciągnij dłoń nie czekając aż zrobią to inni.
Pomyśl o tym, co dobrego przyniósł Ci dzień i podziękuj za to w modlitwie.
Nie kładź się spać zdenerwowany.
Wycisz się ulubioną piosenką, podnieś kąciki ust, zamknij oczy i dziękuj.
A jutro zacznij od ulubionej piosenki a przede wszystkim od uśmiechu – zawierz swój dzień Bogu 😉

„Dlaczego jeden dzień góruje nad drugim,
chociaż światło wszystkich dni roku pochodzi od słońca?
W myśli swej Pan je wyodrębnił
i On rozróżnił czasy i święta.
Jedne z nich wywyższył i uświęcił,
a inne zaliczył do dni zwyczajnych”
(Syr 33,7-9)

„Nie spadnie zło na bojącego się Pana,
ale nawet w doświadczeniu będzie wybawiony.”
(Syr 33,1)

„O nic się już zbytnio nie troskajcie,
ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem !
A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie”

Flp 4:6-7

„Jeżeli Bóg w życiu jest na pierwszym miejscu, wszystko znajdzie się na właściwym miejscu”
-Św. Augustyn

#6 Nie cierpię Świąt

Święta powoli mijają, post miał być wczoraj (chociaż myślę, że po dzisiejszym obżarstwie bardziej nam się przyda ) ,ale po wieczornej Mszy nie miałam siły na pisanie,mam nadzieję, że nie jest jeszcze za późno i może komuś akurat podpasuje na Lany Poniedziałek 😉

„Nie cierpię Świąt” – ile razy słyszałeś to od znajomych, obcych ludzi czy rodziny, też tak wielokrotnie mówiłeś.. ?
Nie martw się, mam po części tak samo.

Nie cierpię Świąt pompowanych przez media i zniekształcanych przez człowieka.
Ile razy można wałkować ten temat z kiczem marketingowców wciskanym nam na każdym kroku, wariactwem zakupowym, nadmierną konsumpcją przez te kilka dni.
A i tak każdy ulega.
Mama się spieszy, żeby wszystko było przygotowane, stawia cały dom na nogi, pomagasz w przygotowaniach i znajdujesz się z nią sam na sam w kuchni – katastrofa nr I : Czemu tak kroisz te warzywa ? Krój większe te kawałki ! Ja zawsze dodaje więcej majonezu. Kiedy w końcu zrobisz to ciasto ? A czasem nie za dużo tego proszku do pieczenia ? Po co  mi się tutaj kręcisz jak zaczynam coś robić ? . Jak to ? Nie kupiłeś śmietany ?!
Dochodzą pretensje o za późne zakupy,za małe zakupy,za duże zakupy.
Zaczynają się kłótnie o byle pierdoły, wszyscy chodzą rozjuszeni, jak nie od rana,
to od południa.
Nie mówię, że to nasze mamy zaczynają całe ‚nadmuchane przedstawienie’, to był tylko przykład. Każdy z nas ma swój udział w tym teatrzyku.
Święta przestają cieszyć, stają się obowiązkową katorgą. Wszystko na już ! Na teraz !
Zatracamy się w tym szale zapominając o rodzinie o sensie Świąt i co najważniejsze o Bogu. Gdzie jest dla niego miejsce ? „No przecież byłam w Kościele, zrobiłam znak krzyża, modliłam się.”
Tak ? I to było szczere ? To 5 minut modlitwy ‚na odwal się’,bez zastanowienia…
Jeśli było inaczej to bardzo dobrze, ale jeśli powyższy przykład pasuje do Ciebie to katastrofa nr II.
A przecież można zmienić w końcu bieg Świąt, pomodlić się po przebudzeniu razem z rodziną o spokojny dzień, bez kłótni – to umacnia.
Pamiętam ostatnią Wigilię. U mnie w domu też panuje wtedy ‚nerwówka’ – nigdy jeszcze nie było spokojnie (do czasu). To był ten jeden z drobnych cudów, które zsyła nam Jezus.
Poprosiłam rodziców, żebyśmy się pomodlili o dobre przeżycie dnia, trochę obawiałam się reakcji mojego taty,który stwierdzi, że to „bez sensu” i rzeczywiście – powiedział tak, ale mimo wszystko poprosiłam, żeby to zrobił. Stało się ;). I wiecie co ?
To były pierwsze nasze spokojne Święta… aż teraz na tę myśl robi mi się ciepło na sercu ;).
Nie cierpię Świąt – i tu nie chodzi o to, że nie znoszę ich istoty. Chodzi mi o ‚święta’, które sami zniekształcamy, które zniekształca materializm rodzący cierpienie.
Nie możemy niszczyć naszych bliskich dążeniem do idealnego przygotowania stołu.
Czy na prawdę to jest ważniejsze niż osoba, którą kochasz, która kocha Ciebie ?
Czym zaczynają być Święta, kiedy pędzimy jak stado baranów za ‚więcej,czyściej,ładniej,lepiej,szybciej’ ?
Czy na prawdę myślisz, że lepiej przeżyjesz Święta, kiedy zaczniesz krzyczeć na swoje dziecko, bo nie wytarło jednej jedynej półki ?
Czy nadajesz sens Świętom, kiedy krzyczysz na męża, bo nie zabrał 1 rodzaju ciasta do Twojej mamy, mimo, że był obładowany 4 innymi torbami ?
Czy lepiej przeżyjesz ten czas krzycząc na żonę, która zestresowana wjechała autem w kolejną dziurę ?
Czy Święta będą lepsze,kiedy zamiast pomóc zapracowanym rodzicom, olejesz ich dla  swoich przyjemności ?
Ludzie, nie dajmy się zwariować ! Naszą rolę na prawdę możemy pięknie odegrać, dając serce, zamiast ostrego jak brzytwa języka.
Czasami też jest tak, że już opadasz z sił, bo starasz się a dostajesz w zamian gorzką odpłatę. Nie jesteś w stanie siedzieć z rodziną, tak bardzo Cię irytuje.
Moim zdaniem, jak już nie ma innego wyjścia – po prostu przeproś, powiedz co Cię boli i wyjdź, pomódl się, przespaceruj, zrób coś, co wiesz, że sprawi Ci radość, pozwoli odetchnąć. Proś Boga o moc i ukojenie.
Spędź ten czas z Bogiem, zaufaj mu.

Pamiętajmy, że Święta to nie czas dla naszego nadętego JA „Ja się liczę i wyłącznie ja – moje pragnienia,moje zachcianki”. NIE – Święta to czas dla Boga, a jeśli o Nim zapominamy i zrzucamy go, chociażby na drugie miejsce to nic dziwnego, że nasze święta są puste.
I tak – Nie cierpię Świąt wykreowanych przez człowieka,
uwielbiam zaś Święta, których istotę zrozumiałam – te które przeżywam w Bogu !

„Jeżeli Bóg w życiu jest na pierwszym miejscu, wszystko znajdzie się na właściwym miejscu”
-Św. Augustyn
„Aby Zmartwychwstały Chrystus
obudził w nas to, co jeszcze uśpione,
ożywił to, co już martwe;
niech światło Jego słowa
prowadzi nas przez życie do wieczności.”
Życzę Wam spokojnego i pięknego przeżycia końcówki Świąt Wielkiej Nocy.
Niech Bóg ześle na Was obfite łaski i wprowadzi w Waszych domach pokój.
Alleluja ! 😉

#5 „Spowiedź i Komunia – czy warto ?”

Stałam i nie mogłam nic zrobić, mogłam tylko patrzeć, nieustająco pragnąć.
Nie miałam tak nigdy wcześniej, bo nigdy wcześniej tak nie czułam.
Na zawsze zapamiętam tamten moment, mniej więcej od wtedy zaczęłam doświadczać najpiękniejszych rzeczy.
Byłam zmuszana do bycia katoliczką,
ciągle tak czułam.
Miałam w sobie tak wielką niechęć do Kościoła katolickiego, że obiecywałam całkowicie go porzucić w dorosłym życiu.
Wściekałam się, kiedy rodzice kazali mi iść na beznadziejną Msze Święta, która nic nie wnosiła w moje życie.
Z dnia na dzień byłam coraz dalej od Kościoła.

I przez ‚przypadkowy’ splot wydarzeń (bo musicie wiedzieć, że nie wierzę w przypadki), trafiłam do Duszpasterstwa Akademickiego. Zobaczyłam tam Kościół, który mnie zachwycił.
To było całkiem coś innego, co do tej pory widziałam.
Był on dla mnie tak prawdziwy, przepełniony radością i ogromną wiarą !
Zaczęłam tam chodzić. Praktycznie w każdym kazaniu odnajdywałam cząstkę siebie, każde z nich przeszywało mnie na wskroś, kruszyło serce, ale też niesamowicie umacniało w wierze.
Miałam jakiś dylemat, wahania – szłam na niedzielną Mszę a tam uzyskiwałam odpowiedź.
I w końcu przyjęłam pierwszą, prawdziwą Komunię Świętą.
To był dla mnie największy szok. Moja reakcja, zadziwiła samą mnie.
Chodziłam, co prawda wcześniej do Komunii, ale to było
‚od tak, bo wypada, bo rodzice tak chcą’.
Pamiętam stałam wtedy jak kołek i wpatrywałam się w Hostię,
to było chyba jedno z najpotężniejszych uczuć na świecie.
Łamało mi się serce i czułam ból, ale też niesamowite pragnienie,
pustkę w środku, którą potrzebowałam wypełnić.
Komunii nie mogłam przyjąć bez spowiedzi,
której sens też dopiero niedawno zrozumiałam.
U spowiedzi byłam dawno, bo trafiłam na beznadziejnego spowiednika,
który zwyczajnie nie potrafił mi wytłumaczyć moich błędów.
Kiedy trafiamy na takich księży, odwracamy się od Kościoła, bo czujemy, że zupełnie nie pasujemy.
Trudno jest człowiekowi pojąć Sakramenty Kościelne, to naprawdę bardzo trudna droga,
szczególnie, gdy nawet nie próbujemy, tylko z nimi walczymy.
Mi udało się przezwyciężyć, poszłam do konfesjonału.
Uklęknęłam, wyznałam grzechy i czułam jak cały ból, gorycz i żal ustępuje,
uczucie totalnej ulgi. Taki „kamień z serca”.
Ludzie ! Czułam się wtedy… ahh… są uczucia, których nie sposób opisać słowami.
Po prostu są genialne !
Przyjęłam Komunię, cieszyłam się jak dziecko, kiedy wiedziałam, że mogę przyjąć Jezusa !
Przez tyle lat, chodziłam do kościoła i brałam opłatek, odklepałam „Ojcze nas”.
Załatwione. Obowiązek spełniony. To teraz tylko muszę poczekać na „Idźcie w pokoju..” i będę wolna. Uff..W końcu !!
….Przez tyle lat miałam klapki na oczach. Nic nie rozumiałam.
A TO był odlot ! Przyjąć Komunię i czuć pełnie szczęścia ! Niesamowite uczucie ;). Polecam każdemu !
To będą moje pierwsze Święta Wielkiej Nocy, które rozumiem, które chcę przeżyć w Kościele, w Chrystusie. Te, przed którymi z chęcią poszłam do spowiednika i z niecierpliwością czekam na Zmartwychwstanie. Są po prostu szczere, mimo przedświątecznych kłótni (o tym w kolejnym dzisiejszym lub jutrzejszym poście „Nie cierpię Świąt !”) są dla mnie piękne, czuje ich ‘zapach’ dostojny a zarazem wiosenny, lekki.
Tylko dzięki tej namiastce oczyszczenia w Spowiedzi i poprzez Komunię mogę przeżywać je w pełni.
Może jesteś po Spowiedzi, ale nadal nie czujesz, że ona Ci pomaga, albo chodzisz, bo taki jest zwyczaj i obowiązek ; Może nie byłeś u spowiedzi od I Komunii Świętej lub nie pamiętasz od kiedy, bo uważasz, że to niesłuszny Sakrament.
Jak ksiądz może rozgrzeszać człowieka, skoro sam jest człowiekiem ?
Jak ktoś grzeszny może rozliczać Ciebie, będąc może jeszcze większym grzesznikiem ?
No właśnie… bo na tym w cale nie polega spowiedź.
Gwarantuję Ci, że uważasz tak, bo albo nigdy nie byłeś u spowiedzi „w cztery oczy”,
albo po prostu beznadziejnie trafiłeś.
Chcę, żebyś się nie zniechęcał ! Zaufaj mi, wiem co mówię, bo sama przechodziłam tę drogę.
Co prawda nigdy nie byłam na ‘beznadziejnej spowiedzi w 4 oczy’, bo to najlepsza spowiedź, jaka może być, ale wiem, co to znaczy (przepraszam za wyrażenie) ksiądz wariat w konfesjonale, który swoimi słowami wprost zmusza do odejścia od Kościoła, jeśli nie ma się zbyt wiele wiary w sobie.
Ogromnie się cieszę jeśli wytrwałeś do tej linijki, a tym bardziej jeżeli nie jesteś katolikiem lub daleko Ci do niego, wtedy to już w ogóle super, że jesteś aż tu !
Jeśli chcesz w pełni przeżywać Święta, ale nie tylko Święta a życie. Jeśli chcesz pogodzić się z samym sobą i poczuć wsparcie – NIE ODCHODŹ A POSZUKUJ !
Każdy z nas jest inny i potrzebuje innego spowiednika, więc napiszę Ci, co warto zrobić, aby przystąpić do efektywnej spowiedzi :

1. NIE ZNIECHĘCAJ SIĘ ! Tylko ludzie wytrwali spożywają najsłodsze owoce !

  1. Zrezygnuj ze zwykłej spowiedzi. Przełam barierę i wyspowiadaj się w CZTERY OCZY.
  2. Jeśli odbyłeś spowiedź w cztery oczy i to nadal nie to. POSZUKUJ !
    Módl się o znalezienie właściwego spowiednika. Serio, to działa ! Jest tylko jedno, ogromne ALE – musisz wierzyć w to, co robisz i mieć szczere intencje.
  3. Popytaj znajomych, POSZUKAJ na forach internetowych, sprawdzaj w Duszpasterstwach polecanych spowiedników (osobiście polecam Salezjanów)
  4. WIERZ ! POSZUKUJ ! NIE ZNIECHĘCAJ SIĘ ! MÓDL SIĘ ! Rób to wszystko z prawdziwym zapałem i czystym sercem a gwarantuję Ci, że odkryjesz prawdziwą spowiedź.
  5. Jeśli w końcu odbyłeś szczerą i prawdziwą spowiedź i czujesz, dzięki temu szczęście.
    IDŹ ZA CIOSEM ! Jednorazowe działania nigdy nie są trwałe.
    Musimy wyrzuć z siebie kupkę grzechów, żeby pod nimi nie utonąć. Niby nam nie przeszkadzają, a jednak ciążą. Nawet podświadomie. Dla siebie samego, nie rezygnuj ! Uczyń spowiedź ogromnym żalem za grzechy, jednocześnie pamiętając, że Bóg Ci wtedy wybacza. Uczyń spowiedź lekiem dla duszy. Trwaj w Jezusie Chrystusie ! 

    A.
    Ps. Pamiętajcie, kiedy odkryjecie prawdziwą spowiedź, nie będziecie czuli, że to ksiądz Was rozgrzesza, poczujecie, że jest obok Was ktoś jeszcze – to właśnie Jezus. Spowiedź wtedy smakuje inaczej, nie jest gorzka – staje się radością !
    Jeśli macie jakieś pytania, wątpliwości, chcecie się czymś podzielić osobiście, piszcie do mnie na maila.
    Mail znajduje się w zakładce ‘Contact’ :).
    Trzymam za Was kciuki ! 😉

    Wesołych Spokojnych i Najpiękniejszych
    Świąt Wielkanocnych dla Was i Waszych rodzin ! 😉

Blog na WordPress.com.

Up ↑