So peacaful

 

Zanim zaczniesz czytać, pozwól aby to leciało w tle ;).

Słyszałam już o dobrych związkach, więcej słyszałam o problemach w miłości, a ja przecież jestem sama… so long…
Każdy z nas uczy się miłości, jedni uczą się tej dobrej, inni tkwią w złej lub w prost tragicznej relacji, której nie potrafią znieść i bez której jednoczenie nie potrafią trwać.
Każdy z nas potrzebuje czegoś innego i zgadza się na inny życiorys.
Ale nie musisz być jedną z tych osób, które cierpią.
Możesz zacząć stawiać kroki lub tip-topki ku lepszemu juro.
Mam za sobą jeden, jedyny związek, który był piękny, którego nie żałuję i nigdy żałować nie będę. Wiem, że to była piękna miłość, wiem, że czasami to była trudna miłość (ale która jest idealna ? ) i wiem, że to był (jakkolwiek by nie brzmiało) dobry koniec. Obraliśmy własny kurs. I mam nadzieję, że jego jest tak samo szczęśliwy jak mój.
Nie mamy do siebie żalu. Mamy za sobą przeszłość, która nas ukształtowała.
Pamiętaj, że życie bez związku, to nie jest życie w samotności.
To jest czas, w którym uczysz się siebie i w którym musisz nauczyć się dawać siebie innym. To czas, w którym kształtujesz siebie, tak dokładnie słuchasz każdej cząstki swojego ciała, duszy…, ale jednocześnie nie zamykasz się na świat, lecz żyjesz w nim, coraz bardziej, aż do momentu kiedy już wiesz, co stanowi Twoją Oazę.
Kiedy w końcu zakochujesz się, chociaż już myślałeś,że ten moment nie nadejdzie lub pędzisz dalej w ‚samotności’, którą po prostu kochasz.

A.R.

Reklamy

Wartość uśmiechu

Wartość uśmiechu

Darząc uśmiechem – uszczęśliwiasz serce.
uśmiech bogaci obdarzonego
nie zubożając dającego.
Nie trwa dłużej niż chwila,
ale jego wspomnienie zostaje na długo.
Nikt nie jest tak bogaty,
by mógł nim pogardzić,
ani tak ubogi, by nie mógł nim darzyć.
Uśmiech niesie radość rodzinie,
umacnia w pracy,
świadczy o przyjaźni.
Uśmiech podnosi na duchu zmęczonych,
leczy ze smutku.
Gdy więc napotkasz kogoś
o twarzy ponurej,
obdarz go hojnie uśmiechem;
któż bowiem bardziej go potrzebuje
niż ten, co nie potrafi go dawać?

Faber

Tylko spokój nas uratuje

Wiatr rozwiewa mi włosy i muska delikatnie ciało.
Wypełnia mnie spokój,czysty spokój bez kropli negatywnych emocji.
Tylko przy słowie negatywne pojawia się dziwne uczucie.
To niebywale jak samo słowo wpływa na człowieka,jak potężna ma moc.
Wchodzę do domu,wita mnie pies,merda ogonem,jest trochę natarczywy,
głaszczę go a on cieszy się jeszcze bardziej.
Nie odstępuje mnie na krok,idzie za mną do pokoju a ja uświadamiam sobie,
że zawsze to jego merdanie mnie irytuje.
Sama buduję problem aż on urasta do ogromnej rangi.
Złoszczę się kiedy mnie wita, często przychodzę do domu wyczerpana po dniu,
chce uchwycić chwilę wyłącznie dla siebie, odpocząć …
Zamiast tego od drzwi tworze problem,spokój zaczyna się ulatniać.
I zadaję sobie sprawę, że powinnam właśnie teraz przystanąć, spuścić powietrze, zamknąć oczy, policzyć do dziesięciu i się zwyczajnie uśmiechnąć i odwzajemnić radość ;).

Mimo, że było pięknie, przychodzi dzień, w którym dostajesz jedną z gorszych wiadomości w Twoim życiu. Może to tylko potwierdzenie Twoich wcześniejszych obaw, a może całkowite zaskoczenie.
Ale teraz to nieważne, bo po prostu – jest bardzo źle, bez dwóch zdań.
Po takiej wiadomości zawsze pojawiają się łzy w oczach lub wylewają się hektolitrami.
Ale nie ma sytuacji bez wyjścia.
Mówię o wiadomości, na którą  zawsze mamy wpływ. Tak, na choroby też mamy wpływ i to ogromny !
Wszystko teraz zależy od naszej postawy i wiary.
Był czas na łzy, ale przychodzi teraz czas na ich wytarcie i ruszenie do przodu !
Co zyskasz stojąc w miejscu i rozmyślając „dlaczego, to spotkało mnie ?”, pomyśl raczej o realizacji planu działania.
Tą pozorną tragedię, możesz obrócić w swój sukces. Przegrywa ten, kto się poddaje.
A Ty i ja, jesteśmy stworzeni by wygrać !

„Nikt nie powiedział, że będzie łatwo,
ale będzie warto !”

A.R

Wiara czyni cuda

Dzisiaj wyświetliło mi się na facebookowej tablicy zdjęcie Tatr.
Momentalnie wszystkie moje wspomnienia wróciły i na twarzy ukazał się ogromny uśmiech a serce rozbłysnęło diamentową czerwienią i słonecznym spokojem.
Kto z Was był w Tatrach, wie jaką one mają magiczną moc !
Moje uzdrawianie duszy zaczęło się właśnie tam. To w tamtym miejscu przeniknęło mnie milionowo-barwne szczęście.
Nie zaliczam się do osób, których konikiem jest zdobywanie wierzchołków, często męczy mnie włażenie pod górę i jednak wolę bieg po plaż o poranku, kiedy słońce dopiero całuje promykami  a wiatr delikatnie smaga ramiona.
Ale moja historia nie zaczęła się nad morzem, a na pagórkach, dolinach i na szczytach.
W Białym Dunajcu (http://www.bialydunajec.org/)
To taki katolicki obóz, który z boku może wydać się niewierzącym śmieszny, tylko najzabawniejszy jest fakt, że na tym obozie ludzie chodzą szczęśliwi, 2 tygodnie czystego spokoju i pełni szczęścia. To coś, czego doświadcza się tam bez zbędnych używek. To coś, co nie jest powierzchowne a trwa. Czasem ludzie jadą tam z czystej ciekawości, nie są wierzący, a Biały zmienia ich punkt widzenia.
Wiecie co ? Właśnie w tamtym miejscu nauczyłam się jak poskładać siebie, właśnie tam odbyłam jedną z najlepszych spowiedzi i uświadomiłam sobie, że nie możemy gardzić innym (choć o tym zapominamy), bo każdy ma swoją historię, której nikt z nas nie zna, dlatego powinniśmy doceniać każdego, każdy z nas jest darem od Boga, ukształtowanym na swój, właściwy sposób.
Ale to nie znaczy, że „jakiego mnie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz”.
W wierze chodzi przede wszystkim o to, by dawać z siebie wszystko, nie akceptować beznadziei, ale szukać nieustannie rozwiązań i wstawać nawet z największego bagna, bo nie ma na świecie dołu, z którego Bóg nie jest nas w stanie wydostać !
Ograniczenia widzimy tylko my i to my jesteśmy leniwi i niewytrwali, nigdy Bóg !
Biały Dunajec dał mi lekcję życia, jak piękna jest wiara.  Że wiara to nie rodzice, którzy zmuszają Cię do chodzenia do Kościoła mimo, że nic chcesz,
to nie ‚moherowa babcia’, która dostrzega błędny innych oprócz własnych,
wiara to nie księża splamieni złym pogłosem,plotkami.
Wiara zaczyna się wtedy, gdy sam robisz wszytko, by być na Mszy,
wiara to ksiądz, któremu mówisz swoje grzechy i Cię nie potępia, lecz daje wskazówki jak iść dalej, wiara i Kościół to ludzie, na których zawsze możesz liczyć, którzy nie są obok kiedy jest wyłącznie super, ale też wtedy kiedy twój statek idzie na dno.
Wydaje mi się, że tajemnicą wiary jest ta poobdzierana brama z urwaną klamką, którą każdy się boi przekroczyć, bo nie wie jak piękny ogród jest dalej. Kościół jest wyszydzany niejednokrotnie, bo po przekroczeniu progu znajduje się całkiem coś innego, niż kreują media i nadmuchany świat. Tajemnicą wiary jest przeogromny spokój, moc radzenia sobie z trudnościami i nieopisana radość w sercu.
Wiara w Boga to lek na dosłownie każdą ranę.
Wiara w Boga – bez wahania polecam ;).

Miłej niedzieli 😉

A.R

PS. Gdyby ktoś się zastanawiał jak spędzić wakacje – polecam na maksa 😀 -> link http://www.bialydunajec.org/

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑